Bartłomiej Piotrowski – Kołysanka – moja nieobiektywna recenzja

Bartłomiej Piotrowski - Kołysanka - moja nieobiektywna recenzja

Zbrodnie zdarzają się wszędzie. A konkretnie w dużych miastach jak Nowy Jork lub Warszawa, gdzie sąsiedzi się nie znają, a o anonimowość łatwiej niż o miejsce parkingowe. Dlatego seria zaginięć dzieci w Gliwicach jest takim szokiem. Tym bardziej że morderca zostawia ich ciała na placach zabaw, ucharakteryzowane tak, jakby ciągle się bawiły. Zapraszam na recenzję książki Kołysanka Bartłomieja Piotrowskiego.

Gdy znika sześcioletnia Zuza, jej ciocia Gaja Wolf nie ma zamiaru czekać, aż jej bratanica zostanie znaleziona martwa na huśtawce w jakiejś idiotycznej pozie. Wraz z Oskarem Krulem, który tak jak Gaja ma za sobą służbę w wojsku, postanawia użyć wszystkich możliwych środków, by uratować Zuzę.

Pan Kołysanka

Równolegle z toczącym się prywatnym śledztwem zagłębiamy się w pełną urojeń, psychikę Pana Kołysanki. Poznajemy wydarzenia z przeszłości i okoliczności, które sprawiły, że teoretycznie normalny człowiek, uznał zabijanie dzieci za swoją życiową misję. Nic w tej książce nie jest oczywiste. Zaczynając od modus operandi, przez motywację mordercy, po kryteria którymi kieruje się wybierając swoje ofiary.

Nie zdradzę czy wojskowe doświadczenie i bezwzględność, której brak organom ścigania, wystarczy by Gaja i Oskar znaleźli Zuzę, zanim zabrzmi kołysanka…

Bartłomiej Piotrowski - Kołysanka - moja nieobiektywna recenzja

Nieobiektywność

Przeczytałam w życiu wiele książek, ale żadnej nie miałam okazji poznać z tak bliska. Od pierwszej wersji do ostatniej, która poszła do druku. Przyczyna jest prosta. Kołysanka została napisana przez mojego narzeczonego. Czy to sprawia, że nie jestem obiektywna? Zdecydowanie. Dlatego pozwolę wypowiedzieć się innym recenzentom, niespokrewnionym z autorem.

Katarzyna Stec z bloga Książki na czasie

Autor kreuje atmosferę mikropsychozy, która się nasila. Sporo tu też turbulencji fabularnych i gry na czytelniczych emocjach. W pewnym momencie narracja zmierza do finiszu (choć jeszcze kawałek książki przed nami), ale to zabieg celowy. Kiedy wszystko wydaje się już teoretycznie na tacy, Bartłomiej Piotrowski skręca w inną literacką uliczkę i nic już nie jest takie oczywiste, jak się wydawało.

Ruda Recenzuje

Autor w umiejętny i zaskakujący sposób przedstawia historię, która na pierwszy rzut oka mogłaby wydać się dość banalna. Ktoś porywa dzieci, a ich ciała po kilku dniach pojawiają się na placach zabaw. Nie brzmi to zbyt porywająco, prawda? A jednak w opowieści Piotrowskiego drzemał ogromny potencjał, który autor wykorzystał w całości. „Kołysanka” to wspaniałe połączenie rozkręcającej się akcji, charyzmatycznych bohaterów i tajemnic będących dla tej książki taką wisienką na torcie.

Jeśli zaciekawiła Was ta historia to zapraszam do księgarni.