Moje 3 ulubione maseczki do twarzy

Moje 3 ulubione maseczki do twarzy

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o moim hobby, jakim jest „masczkowanie”. Zapraszam, jeśli chcecie dowiedzieć się, jak to się u mnie zaczęło, dlaczego jestem w stanie zrobić sobie nawet 3 maski jednego dnia i poznać przepisy na moje ulubione maseczki do twarzy.

Zaczęło się niewinnie od dermatologa i YouTube. Zmagałam się z aktywnym trądzikiem i używałam wszelkich domowych sposobów, by pozbyć się krost. Same maseczki nie wyleczyły problemu, ale w połączeniu z kuracją od dermatologa zaczęłam widzieć efekty. Jeśli tak jak ja macie skórę mieszaną z tendencją do przetłuszczania się w strefie T i trądzika to mam nadzieję, że ten wpis Wam się przyda.

Podstawowa rzecz — każda skóra jest inna. To, że coś sprawdza się u mnie, nie musi działać na Was. Smutne, wiem też chciałabym by było inaczej. Niezależnie od tego, czy robicie jakiś kosmetyk w domu, czy kupujecie go w drogerii, jeśli wasza skóra zaczyna piec jakby zaraz miała zejść z twarzy w jednym kawałku, to zmywajcie. Obserwujcie jak się czuje Wasza skóra i wszystko będzie dobrze. Nie przedłużając, przedstawiam 2 przepisy na maseczki do przygotowania w domu i jedną, którą dostaniecie w prawie, każdej drogerii.

Glinkowa maseczka do twarzy

Składniki:

  • 3 łyżeczki glinki — ja używam czerwonej, bo poza genialnym oczyszczaniem, wzmacnia naczynka,
  • pół łyżeczki ziemi okrzemkowej — ten składnik oczyszcza, zawiera dużo krzemu i robi delikatny peeling,
  • 1,5 łyżeczki jogurtu naturalnego bez cukru — proporcję podaję „na oko”, dodajcie tyle by maska miała konsystencję gęstej śmietany,
  • 2 krople olejku eterycznego — ten element jest opcjonalny, ja lubię dodawać olejek lawendowy, bo ładnie pachnie lub z drzewa herbacianego, gdy moja skóra potrzebuje silnego oczyszczenia.

Nakładamy maskę na twarz i trzymamy 4-6 minut. Koniecznie nie pozwólcie jej wyschnąć, bo Was podrażni! Ja spryskuje ją wodą termalną lub tonikiem. Ten przepis to moja wersja maski Czarszki, jeśli nie wiecie kto to, to koniecznie zajrzyjcie na mój tegoroczny Share Week. Glinka i ziemia okrzemkowa świetnie oczyszczają i zawierają mnóstwo minerałów. Sama maska poprawia mikrokrążenie i koloryt skóry — ważne dla palaczy i osób narażonych na smog.

Maseczka z kurkumy

Składniki:

  • 3 łyżeczki kurkumy,
  • pół łyżeczki miodu,
  • pół łyżeczki jogurtu naturalnego — tak jak w poprzedniej masce do twarzy, ten składnik ma Wam pomóc osiągnąć odpowiednią konsystencję.

Nakładamy i trzymamy przez 20 – 30 minut. Ta maseczka pomaga mi walczyć z przebarwieniami potrądzikowymi. Słynie z działania rozjaśniającego i antyoksydacyjnego, przez co jest polecana przy stanach zapalnych. Poprawę faktury skóry poczujecie od razu po zmyciu. Jest jeden minus. Ta maska bardzo farbuje. Wszystko: skórę, ręczniki, wannę… Dlatego lepiej robić ją wieczorem i nie używać tego dnia białych ręczników.

Maska algowa

Moją ostatnią ulubioną maseczką jest maska algowa. Najbardziej lubię w niej to, jak bardzo zmienia się skóra po 30 minutach od nałożenia. Staje się miękka, ukojona i nawilżona. Nic dziwnego, że prawie każdy zabieg u kosmetyczki kończy się właśnie tą maską. Przygotowanie jej w domu wymaga odrobiny wprawy, bo proszek bardzo pyli przy mieszaniu i trzeba trochę popróbować, zanim wypracujecie idealną konsystencję. Zawsze nakładajcie tę maskę na zwilżoną skórę. Tonikiem lub ampułką, byle nie na suchą. Aktualnie używam tej z maski Bielendy, ale słyszałam, że Nacomi też są ok.

Gdy moja skóra jest bardzo zanieczyszczona, zdarza mi się robić sobie jednego dnia peeling enzymatyczny, maskę z linki i maskę algową. Aktualnie to mój rekord, jeśli chodzi o ilość masek dziennie. Zazwyczaj robię różne maski 2-3 razy w tygodniu.

Macie swoje ulubione maski do twarzy, a może próbowaliście któregoś z tych przepisów? Jestem bardzo ciekawa.