Minimalizm – 3 rzeczy, których nie mam

Minimalizm - 3 rzeczy, których nie mam

Nie wiem, czy minimalizm można nazwać trendem, bo przetrwał już więcej niż kilka sezonów. Powoli „chcieć mniej” staje się alternatywnym podejściem do życia. Jedni idą w nim na całość, ograniczając ilość posiadanych rzeczy do 100, a inni wybierają z całego założenia, elementy pasujące do ich stylu. Należę do tej drugiej grupy i dzisiaj mam dla Was wpis o rzeczach, z których zrezygnowałam.

Nie mam prawa tego pamiętać, bo urodziłam się w latach 90. ale wiem, że w naszej historii był czas, gdy ludzie nie mieli zbyt wielu możliwości wyboru i trzeba było zadowalać się tym, co jest. Potem wszystko zmieniło się o 180 stopni. Pojawiło się tak wiele opcji, że sama ich ilość stała się przytłaczająca. Teraz problem wygląda inaczej, ale rezultat jest ten sam, bo chcąc podjąć właściwą decyzję albo musimy przeznaczyć mnóstwo czasu na pozyskanie informacji, albo wybrać pierwsze, lepsze rozwiązanie. Jest jeszcze 3 opcja — możemy nie wybierać. Odpuścić. To 3 rzeczy, które ja odpuściłam:

Telewizja

Od ponad roku nie mam w domu telewizji i ani przez chwilę mi jej nie brakowało. Do tej pory czasami włączałam ją w tle, gdy robiłam coś niewymagającego skupienia. Szybko nauczyłam się, że praca lub nauka przy włączonym telewizorze u mnie nie działa. Ta zasada dotyczy też YouTube. Teraz do sprzątania, gotowania itp. włączam muzykę. Wszystkie fajne seriale mam na Netflixie, a gdy chcę obejrzeć film, wypożyczam go w Google Play. Ta aplikacja zastępuje czasem kino, bo filmy pojawiają się w niej stosunkowo szybko. A odpada szukanie miejsca na parkingu w centrum handlowym, brudne siedzenia w sali i ludzie jedzący głośno nachosy. Jak już koniecznie chcę się podenerwować polityką to w internecie znajdę jej aż za dużo.

Minimalizm - 3 rzeczy, których nie mam

Szpilki

Rezygnacja ze szpilek nie jest czysto modowym wyborem. Podoba mi się to, jak wyglądają na moich stopach, ale postanowiłam z nich zrezygnować z kilku powodów. Po pierwsze zdrowotnych: cały dzień w szpilkach zawsze kończył się okropnym bólem pleców, nie mówiąc o stopach, wkładki żelowe nie pomagały. Po drugie należę do osób, które raczej szybko chodzą i to, jak spowalniają mnie tego typu buty, jest denerwujące. Po trzecie nie znajduję w życiu zbyt wielu okazji wartych bólu noszenia tego typu butów.

Częściowy minimalizm – makijaż

Lubię makijaż i nie zamierzam całkowicie z niego rezygnować, ale lubię też zrobić sobie kilka dni detoksu. Nie mam problemu z pójściem do pracy niepomalowania. Brak tapety nie sprawia, że czuję się mniej pewnie lub kobieco. W dodatku policzyłam, że w ten sposób zyskuję 30 minut dziennie na inne rzeczy (15 min makijaż i 15 min demakijaż).

Uwielbiam w minimalizmie to, że po odcięciu wszystkich zbędnych rzeczy zostaje czas i miejsce na to, co jest dla mnie naprawdę ważne. A Wy, z jakich rzeczy świadomie rezygnujecie?

Jeśli jeszcze go nie widzieliście to koniecznie zajrzyjcie na nowy wpis o tym, jak się motywuję do rysowania.

fot. Siniz Kim, Kris Atomic