Szkicownik – luty 2018

Szkicownik - luty 2018

Ale się w lutym narysowałam. Po skończonych egzaminach nareszcie mogłam odreagować. Niech Was nie zwiedzie to ile rysunków jest w tym Szkicowniku. W lutym opublikowałam dwa posty ilustrowane moimi szkicami: Moje rysunkowe plany na 2018 i Odkrycia stycznia 2018 – Li Ziqi, The Crown 3 i Rick and Morty, więc jeśli Wam mało to koniecznie tam zajrzyjcie. Zapraszam na rysunkowe podsumowanie miesiąca.

Rysunek, który widzicie powyżej powstał specjalnie na potrzeby tego Szkicownika. Zpełnie przypadkiem, bawica się rożnymi rozmiarami pędzla do blendowania, udało mi się wyprofilować żuchwę i kość policzkową niemal fotorealistycznie. Zawsze podziwiałam rysowników, którzy potrafią uzyskać taki efekt. Sama tak wyszlifować swoje umiejętności, by móc rysować fotorealistycznie, a potem z tego w pełni świadomie zrezygnować. Trzeba mieć naprawdę niesamowity zmysł obserwacji i cierpliwość by oddać rzeczywistość 1:1. Dla mnie to etap, przez który chcę przejść, ale nie planuję się na nim zatrzymać.

Teraz gdy tak patrzę, to mogłam trochę mocniej zaznaczyć usta. Mimo tego jestem bardzo zadowolona z tego rysunku. Jak widać szukam szbszej metody na rysowanie włosów. Ta część sprawia mi najmniej frajdy (bo szybko się niecierpliwię), dlatego w niektórych moich rysunkach pomijam ją całkowicie.

Szkicownik - luty 2018

Drugi rysunek pochłonął dużo mojego czasu, ale było warto. Darowałam sobie blendowanie kreski. Chciałam, żeby z bliska było wyraźnie widać siatkę. Pierwszy raz szrafowałam włosy w poprzek, a nie zgodnie z kierunkiem kosmyków. Ostatecznie powstał rysunek, który z daleka wygląda dość gładko, ale gdy się przyjrzycie, plamy rozpadną się na pojedyścze pociągnięcia. Ten szkic zrobił furorę na moim Instagramie.

Szkicownik - luty 2018

Ostatni rysunek jest nieudaną próbą zbudowania bryły z jednolitych plam koloru. Kolmpletnie mi to nie wyszło i tylko na końcu rozblendowałam przejścia, bo wyglądało to poprostu źle. Jeszcze wrócę do tej techniki, już mam pomysł jak inaczej się do tego zabrać. Jak widać rysowanie włosów sobie darowałam. Tylko usta są w „moim” stylu.

Jak Wam minął luty? Pracowicie czy tak jak ja regenerowaliście siły?