Odkrycia stycznia 2018 – Li Ziqi, The Crown 3 i Rick and Morty

Odkrycia stycznia 2018 - Li Ziqi, The Crown 3 i Rick and Morty

Moje styczniowe odkrycia tworzą idealną harmonię. Znajdziecie w nich majestat angielskiej królwej i wylgarne bluzgi Ricka, które strasznie mnie bawią, nawet jeśli nigdy głośno się do tego nie przyznam. Całość dopełniają piękne, ascetyczne filmy rodzem z chińskiej wsi. Zapraszam na recenzję najnowszego sezonu The Crown, Rick and Morty i ascetycznych filmów Li Ziqi.


Li Ziqi

Jeśli mieszkacie w miejskiej dżungli i czasem macie ochotę rzucić to wszystko i zabrać się z wyrabianie oscypków w górach, to kanał Li Ziqi przypadnie Wam do gustu. Dziewczyna tworzy piękne filmy pokazujące życie na chińskiej wsi. Minimum współczesnej cywilizacji w pięknych zdjęciach. Wiedziałam, że gotowanie może pięknie wyglądać, szczególnie w woku opalanym drewnem, ale o tym że robienie papieru może być takie fotogeniczne dowiedziałam się dopiero teraz. Li Ziqi ma dwa kanały na YouTube oryginalny i drugi z angielskimi napisami.

Te filmy były moim sposobem na zmuszenie się do przeczytania kolejnej partii notatek z ekonomii. Zdjęcia są tak piękne, że na chwilę pozwalają zapomnieć o smogu i całej reszcie.

Odkrycia stycznia 2018 - Li Ziqi, The Crown 3 i Rick and Morty

The Crown 3

Muszę przyznać, że historia Królowej Elżbiety mnie zaskoczyła. Nie sądziłam, że losy tej rodziny mogą być tak burzliwe i wciągające. Tymczasem to już trzeci sezon, w któym tarcia wewnątrz rodziny i w samym królewskim małżeństwie są tak silne, że tylko cudem kolejne skandale nie przeciekają do opinii publicznej.

Z zewnątrz rodzina królewska wygląda jak monolit. Dobrze wiedzieć, że pod tą wyprasowaną pokrywą kipi od sprzecznych ambicji, oczekiwań i niesubordynacji, jak w każdym innym domu. W tym sezonie możemy poznać temperament samej Królowej skrzętnie ukrywany za tweedowymi garsonkami i babcinymi lokami.

Odkrycia stycznia 2018 - Li Ziqi, The Crown 3 i Rick and Morty

Rick and Morty

Bawią mnie wulgary – bez względu na to jak bardzo próbuję stłumić w sobie tę cechę to od czasu do czasu i tak wychodzi na wierzch. Nic nie poradzę. W styczniu tę guilty pleasure zaspokajałam oglądając animowany sitcom SF: Rick and Morty.

W skrócie: po 20 latach nieobecności Rick – szalony dziadek wynalazca, wprowadza się do domu swojej córki i razem ze swoim wnukiem (Morty) ma mnówstwo abstrakcyjnych, kosmicznych, często obrzydliwych przygód.

Jak widać mój styczeń był kulturalnie różnorodny, a Wasz? Odkryliście coś ciekawego?

Jeśli jeszcze nie wiedzieliście moich Antypostanowień, to koniecznie musicie sprawdzić czego nie zrobię w 2018.