Antypostanowienia 2018 roku + podsumowanie starych

Antypostanowienia 2018 roku + podsumowanie starych

 

Nie wierzę w trzy rzeczy: Świętego Mikołaja, Wróżkę Zębuszkę i postanowienia noworoczne. Te ostatnie są dlamnie pobożnymi życzeniami z rówinie dużym wpływem na rzeczywistość jak deklaracje abstynencji na kacu. Wierzę za to w konkrety – cele, plany i strategie.

Tak jak pisałam rok temu poza tym co robimy ważne jest to z czego rezugnujemy, dlatego 12 miesięcy temu napisałam tekst o tym czego nie zrobię w 2017 roku. Spradźmy czy mi się udało:

Antypostanowienia z 2017 roku

  1. Nie nauczę się programować – zrealizowane w 100%. Poza kodami śledzącymi Facebooka nie miałam żadnej styczności z programowaniem.
  2. Nie zapiszę się na zajęcia z yogi – nie uprawiałam tego sportu w zorganizowany sposób, ale za to udawało mi się ćwiczyć przynajmniej 2 razy w tygodniu.
  3. Nie nauczę się kaligrafii – moje pismo jest równie koślawe jak rok temu, ale za to rysunków przybyło.
  4. Nie napiszę książki – licencjat się nie liczy, więc to kolejne zrealizowane postanowienie.

Postanowienia na 2018 rok

Z cztrerech punktów przedstawionych powyżej tylko ten dotyczący yogi nie przechodzi na kolejny rok. Być może uda mi się chciaż kilka razy wwybrać się na jakieś zorganizowane zajęcia. Moje nowe postanowienia to:

Nie nauczę się jak samemu odnawiać meble

Przy mojej całej mojej intelektualnej pracy lubię czasami zrobić coś co ma fizyczny efekt. Nie przeszkadaza mi zapach terpentyny, lakieru i farby co w połączeniu z faktem, że jestem dość sprawna manualnie mogłoby dać ciekawy efekt. Sama wizja dawania meblom drugiego życia jest interesująca. Jednak wiem, że w najbliższym roku ten pomysł zostanie „na papierze”.

Nie wrócę do malowania na płótnie

W 2018 planuję rysować i oswoić się z akwarelą, dawno też nie robiłam żadnego lawunku. Muszę do tego wrócić, bo bardzo lubiłam tę technikę. Jednak biorę pod uwagę, że w najbliższym roku nie znajdę miejsca ani czasu by znowu zabrać się za malowanie akrylami. Mam tyle innych celów, że ten postanowiłam odpuścić.

Nie nauczę się płynnie mówić po niemiecku

Jestem chodzącym przykładem tego, że zajęcia w szkole nie wystarczą by nauczyć się płynnie mówić w jakimś języku. Niemieckiego uczyłam się od przedszkola, łącznie około 9 lat. Były okresy, w których naprawdę dobrze ogarniałam gramatykę i miałam szerokie słownictwo, ale to było dawno. Nigdy nie potrafiłam płynnie mówić w tym języku. Chicałabym kiedyś odkurzyć tę wiedzę i w końcu zacząć jej używać.

Spokojnie, nie planuję przewegetować całego 2018. Już teraz wiem, że to będzie intensywny rok w niemal każdej sferze mojego życia. Moje plany będą wymagały ode mnie bardzo dużej moblizacji i skupienia, dlatego muszę skupić się na priorytetach.

Macie postanowienia lub antypostanowienia na najbliższy rok?