Ostre przedmioty Gillian Flynn – groza w oswojonym wydaniu

Ostre przedmioty Gillian Flynn

Ostre przedmioty Gillian Flynn to nie jest książka, z której można się tak po prostu otrząsnąć. To opowieść osadzona w świecie, który zasysa czytelnika, przeżuwa i nie chce wypluć długo po przeczytaniu ostatniej strony. Groza jest tu taka codzienna i oswojona, że niemal rzeczywista.

Camille Preaker wraca po latach do miasteczka, w którym się wychowała, by napisać reportaż o tragedii wstrząsającej lokalną społecznością. Gdy kilka miesięcy po znalezieniu zwłok pierwszej, znika kolejna dziewczynka i wszyscy zaczynają dostrzegać niepokojącą prawidłowość. Główna bohaterka chce jak najszybciej wykonać swoje zadanie i wyjechać z miejsca za którym nigdy nie tęskniła. Trudno powiedzieć co motywuje ją bardziej: matka, która zauważa ją tylko gdy jest chora, czy siostra, przypominająca nastoletnią przywódczynię osiedlowego gangu.

Ostre przedmioty – kryminał czy rodzinna saga?

Camille nie jest dobrym materiałem na detektywa. Za dużo pije, a jej każdy osłonięty kawałek skóry pokrywają wycięte słowa. Może dlatego wątek kryminalny często schodzi na drugi plan. Szybko poznajemy prawdę o dzieciństwie głównej bohaterki i wydarzeniach, które ukształtowały całą tę rodzinę. Każda cecha Camille jest poparta przerażającym back story.

Im bardziej poznajemy to chore miasteczko, tym trudniej uwierzyć, że ta bomba składająca się z ludzkich krzywd i frustracji, nie wybuchnęła szybciej. Wszyscy się tu znają, dlatego szansa na to, że dziewczynki zabija ktoś z zewnątrz jest niewielka. Gillian Flynn tak konsekwentnie zbudowała rzeczywistość, że nawet najbardziej porąbane fakty, które poznajemy, nie są w stanie zburzyć realizmu tej opowieści.

Czytam już inną książkę, ale ciągle muszę sobie przypominać, że to nie Ostre przedmioty. Czytaliście kiedyś książkę, która tak Was wciągnęła?

Jeżeli szukacie ciekawych filmów lub seriali to zapraszam na ostatnią część kulturalnych odkryć.