Postanowienia noworoczne – czego nie zrobię w 2017

Postanowienia noworoczne - czego nie zrobię w 2017

Styczeń to magiczny miesiąc pozwala uwierzyć w to, że możemy zacząć wszystko od nowa. Nie bez powodu w tym czasie skokowo rośnie sprzedaż karnetów na siłownię. Jednak planując postanowienia noworoczne trzeba brać pod uwagę realia. Dlatego posylwestrowy kac jest dobrym momentem na spisanie noworocznych celów, bo jeśli w takim stanie możemy uwierzyć, że doprowadzimy coś do końca, to nic nas nie powstrzyma.

Pewnie nieraz spotkaliście się z powiedzeniem: “jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. To duża generalizacja, nie pasująca do każdej sytuacji, ale nie można odmówić mu odrobiny słuszności. To, że doba ma tylko 24 godziny jest faktem, dlatego nie zrobimy w tym czasie wszystkiego.

Dobra strategia

Przeczytałam kiedyś, że dobra strategia poza planami, które mają doprowadzić do konkretnych efektów powinna zawierać czynności, których się nie podejmiemy. Przyczyny mogą być różne. Na przykład jakieś działanie wymaga dużo czasu i energii, a efekty są dość mizerne (wtedy sytuacja jest oczywista). Gorzej jeśli mamy sprzeczne oczekiwania. Trudno jednocześnie więcej pracować i spędzać więcej czasu z rodziną lub więcej ćwiczyć na siłowni, ale nie rezygnować z aktywności, które do tej pory wypełniały nasze wolne godziny. Dlatego dzisiaj chcę nazwać cele, z którymi w 2017 dam sobie spokój.

Postanowienia noworoczne

Myślę, że nie brakuje mi ambicji i pomysłów jak tę cechę wykorzystać. Jednak robiąc wszystko, tak naprawdę na niczym do końca się nie skupiam. Chcę wyrzucić z siebie cele, których najprawdopodobniej i tak bym w tym roku nie osiągnęła i skupić się na tym co dla mnie naprawdę ważne.

W 2017 nie nauczę się programować

Zawsze chciałam nauczyć się porządnie chociaż jednego języka programowania. Znam podstawy HTML i Java, ale nie umiem ich praktycznie wykorzystać. Brak tych umiejętności najbardziej doskwiera mi gdy chcę zmienić coś na blogu. Nie zawsze mi to wychodzi. Całe szczęście umiem robić backup, więc póki co strona przetrwała wszystkie moje eksperymenty. Mam wrażenie, że od strony administracyjnej mogłabym dbać o TheOddShoes lepiej i chętnie oddałabym to zadanie w inne ręce. Jeśli znacie kogoś kto podejmuje się tego rzeczy to koniecznie dajcie mi znać.

Nie zapiszę się na zajęcia z jogi

Polubiłam jogę, ale całe moje doświadczenie opiera się na kursach internetowych. Dlatego zawsze chciałam usystematyzować swoją praktykę i dowiedzieć się czy dobrze wykonuję kolejne pozycje. Niestety ostatnio trudno mi znaleźć czas na pół godziny ćwiczeń 3 razy w tygodniu, a mój plan dnia od stycznia jeszcze bardziej się zagęści. Będę zadowolona z siebie jeśli uda mi się utrzymać jakąkolwiek regularność.

Nie nauczę się kaligrafii

Znam podstawy, ale zawsze chciałam rozwinąć swoje umiejętności w tym zakresie. Moje odręczne pismo przypomina trochę lekarskie. Jednak jeśli nie znalazłam na to czasu w 2016 to na pewno nie nadrobię tego w 2017. Chciałabym kiedyś nauczyć się kaligrafować, ale ta umiejętność nie ma u mnie wysokiego priorytetu.

Nie napiszę książki

Mój notes z literackimi pomysłami systematycznie rośnie, ale nie potrafię zabrać się za rozwinięcie jednego z nich. Próbowałam, ale nie starczyło mi dyscypliny żeby doprowadzić ją do końca. W 2017 czekają mnie inne, nieliterackie wyzwania, dlatego już teraz wiem, że w tej materii nic się nie zamieni.

Robicie postanowienia noworoczne? Jam mam do nich mieszane uczucia, bo szybko o nich zapominam, chociaż osiągam cele na których naprawdę mi zależy. Może w tym tkwi problem, nie zawsze postanowienia są zbieżne z naszymi potrzebami.

  • Dobrze powiedzieć o swoich postanowieniach innym – wtedy bardziej pilnujemy się, by w nich wytrwać – czasami też inni nas pilnują lub sprawdzają pytaniami 😉

  • Moje postanowienia noworoczne wolę nazywać celami. Dzielę je na grupy dotyczące pracy, aktywności fizycznej, sportu, zdrowia, nauki języków obcych. W osiąganiu większych celów pomocne mi są te mniejsze, które realizuję w danym miesiącu lub tygodniu np. nauka języka angielskiego 3 razy w tyg., czytanie książki po angielsku, bieganie 4 razy w tyg., plan rozwoju firmy itp. Dzięki małym krokom realizuję te większe.

  • W tym roku też bardziej staram się podchodzić do moich postanowień i codzienności na zasadzie eliminacji. Jeśli rzeczywiście coś ma się zmienić to też pewne rzeczy muszą z mojego rozkładu dnia zniknąć. Rozglądam się zatem i patrzę czego by się tu pozbyć. 🙂

  • Wiesz, ja jednak będę trzymać kciuki za to, żebyś miała więcej czasu i udało Ci się z tej listy do „niezrobienia” zrobić udało 🙂 Fajnie byłoby przeczytać książkę blogerki, którą się „zna” 😉 A na jogę zawsze warto znaleźć czas !

    • Jeśli uda mi się coś z tego zrobić to będę autentycznie zaskoczona 🙂

  • Nieidealna Anna

    U ciebie bardzo twórczo, może to i dobrze nie robić postanowień? u mnie jedno – znaleźć równowagę między rodziną, a rozwojem zawodowym 🙂

  • ja nie robię postanowień, bo jakoś nigdy nic to nie dawało ;p

  • Standardowo rozumianych postanowień nie robię, słowem dużo mi bliższym, niż cel, jest sens (oczywiście na fali noworocznych wpisów próbowałam już u siebie uchwycić tę różnicę). Ale taki pomysł – na listę rzeczy, których nie zrobię – też mi się podoba 🙂 mimo że zwykle nie znoszę list 😉

  • Ja się chyba wyłamię, bo już zacząłem pracę nad książką 😉

  • Do postanowień noworocznych mam takie samo podejście jak Ty. Nie robię ich, ponieważ uważam, że to po prostu „grudniowo-styczniowa moda”. Po prostu dążę do realizacji marzeń, realizując kolejne cele – niekoniecznie ustalone na początku roku, bo zacząć można każdego dnia! 🙂 Pozdrawiam!

    • Wiem, że wszystkie rzeczy łatwiej zaczynać od 1-go, ale nie zawsze to działa 🙂

  • Ciekawe podejście:) Dajesz do myślenia, ja właśnie się zastanawiam co odpuścić i z czego zrezygnować, aby mieć miejsce w tygodniu, na nowe rzeczy, którymi chce się zająć. Zdanie sobie sprawy, że nie da się zrobić wszystkiego i należy przeanalizować swój tydzień/miesiąc/rok to cenna umiejętność.

    • No tak, trzeba mierzyć siły na zamiary 🙂

  • Daria

    Ja w tym roku postanowienia zrobiłam po raz pierwszy i wiem, że przynajmniej w jakiejś części każde mi wyjdzie – bo wszystkie przemyślałam, żadne nie jest przypadkowe. Opublikowałam je u siebie na blogu, co w sumie, jak zauważyłam, motywuje mnie do ich realizacji,