Awaryjne planowanie

 

Awaryjne planowanie

Znacie to uczucie, gdy na myśl o ilości rzeczy do zrobienia zaczyna Was mdlić? Chcielibyście coś z tym zrobić, ale nie wiecie od czego zacząć. Jedyne co jasno możecie sobie wyobrazić to wizja strasznych konsekwencji, które staną się rzeczywistości jeśli zawalicie. Chociaż z tym walczę, to z zaskakującą regularnością udaje mi się brać sobie za dużo na głowę, dlatego radzenie sobie z tego typu kryzysami przerabiałam setki razy. Poznajcie mój sposób na awaryjne planowanie.

Po pierwsze nie panikuj

Pierwszy punkt jest najtrudniejszy, bo gdyby nie emocje nie można by tej sytuacji nazwać awarią. Mnie pomaga kilka głębszych oddechów i porządek na biurku. W ogóle im więcej mam do zrobienia tym częściej sprzątam, ale to nie zawsze się sprawdza. Zaróbcie coś co pozwoli Wam zebrać myśli. Włączcie ulubioną muzykę, poświęćcie 15 minut na spacer. Świat się przez to nie zawali.

Awaryjne planowanie

Priorytety i planowanie

Spiszcie wszystko co chcecie zrobić. Jeżeli widząc tę listę myślicie, że potrzebowalibyście tygodnia by się z tym uporać to pewnie macie rację. Jeśli nie macie tyle czasu to najwyższy czas wybrać to, co jest dla Was najważniejsze, zaznaczyć i wykonać jako pierwsze. Niezależnie od tego, czy to środek sesji, czy deadline projektu w planie dnia musicie uwzględnić czas na posiłki i chwilę na złapanie oddechu, bo nie o to chodzi by zajeździć się na śmierć.

Konsekwencja

Żaden plan nie pomoże, gdy nie będziecie się go trzymać, więc zamiast załamywać ręce trzeba wziąć się do roboty. Gdyby to było łatwe to nie pisałabym tego wpisu, ale miliony zdanych corocznie sesji udowadniają, że się da. Ale nie zawsze. Dla mnie najtrudniejsze jest przyznanie, że nie zrobię wszystkiego, bo odzywa się we mnie ten głos „Co? Ja nie dam rady?”, ale czasami nie daję i z czegoś muszę zrezygnować.

Wnioski

Awarie się zdarzają, ale mobilizacja, która jest konieczna by sobie z nimi poradzić, jest bardzo wycieńczająca, więc lepiej nie fundować ich sobie zbyt często. Jasne, że mało kto nie robi nic tylko, odkłada, a potem budzi się z ręką w nocniku. Większość z nas ma poprostu pilniejsze rzeczy na głowie i świetnie sobie z nimi radzi do momentu spiętrzenia. Żeby do niego nie dopuścić musimy myśleć o tym wcześniej. O tym jak być w miarę ogarniętym na co dzień pisałam w poście o anty-planowaniu.

Zdjęcia: Héctor Martínez, Tom Eversley

  • Wielu ludzi nie potrafi stosować priorytetów w swym życiu…

    • to niestety prawda i tracimy czas na rzeczy które wydają się pilne,ale z perspektywy nie mają żadnego znaczenia 🙂

  • Myśli Oprocentowane

    Polecam prosty sposób – usiąść, wypić herbatkę/jakieś ziółka, odpocząć przez chwilę, żeby zszedł stres i nerwy, a potem do dzieła. Tyle, że w sytuacjach, kiedy milion spraw zaprząta nam głowę ciężej jest wcielić w życie wszelkie plany… Pozdrawiam. 🙂

  • Najlepiej wszelkie najtrudniejsze zadania załatwić z rana, kiedy jeszcze ma się wypoczęty umysł i dużo energii. Później w ciągu dnia, energia spada, ale można sobie dodać kopa 25 minutową drzemką 🙂

  • Najlepiej sprawdza się, kiedy robię sobie całkowity luz od awarii, a potem patrzę na nią z dystansem i działam. 🙂

  • Święta racja. Po pierwsze zachowaj spokój, bo działania w panice zabieraja nam więcej czasu, niż poświecenie dodatkowej godziny na zaplanowanie czynności.

    • Gdy daję się ponieść się panice w takich sytuacjach to zamiast uczyć się do egzaminu na jurto to zaczynam na przykład prasować 😛

      • o nie 🙂 Agata Christie mówiła, że kryminały wymyśla jak zmywa naczynia tak tego nienawidzi, ja mogłabym przy prasowaniu 😉 Ale kupując rzeczy wybieram, te co raczej go nie wymagają 😉

  • Zgadzam się z Tobą. Najpierw trzeba się ogarnąć, a później można przystąpić do działania. Zawsze gdy panikuję zaczynam od czegoś z czym szybko sobie poradzę. Dzięki temu wzrasta mi wiara we własne możliwości, stres się ulatnia i z czystą głową przystępuje do kolejnych zadań.

    • Tę technikę stosuję codziennie rano, by cokolwiek skreślić z listy jak najszybciej 🙂

  • Subiektywnie Pisane

    Staram się wszystko robić na bieżąco i nie zostawiać nic na ostatnią chwilę ale niestety nie zawsze się to udaje i właśnie wtedy robię to co napisałaś 😉

  • Ach, ja niestety bardzo się wszystkim stresuję. Im mniej mam czasu, tym gorzej:)

  • Właśnie teraz jestem w takim momencie – mam tyle rzeczy, które jeszcze dzisiaj muszę ogarnąć! Ale nie będę panikować, odhaczam kolejny punkt z listy i jadę dalej 🙂

  • U mnie bardzo pomaga spisanie sobie rzeczy i zrobienie najgorszych na początku 🙂 A jak mam dość, wychodzę zaczerpnąć świeżego powietrza i po paru minutach mogę znów zasiąść do działania 🙂

  • Pingback: 4 sposoby na przetrwanie grypy/przeziębienia | The Odd Shoes()