Nie mam talentu

Nie mam talentu

Pod ostatnim Szkicownikiem napisaliście wiele miłych komentarzy. Jestem za bardzo nie wdzięczna, bo miło jest wiedzieć, że doceniacie to co robię. Jednak wkradło się pewne nieporozumienie. Najwyższy czas się przyznać – ja nie mam talentu.

Nieoczywisty początek

Nigdy nie miałam specjalnych zdolności plastycznych. W podstawówce wychodziły mi tylko sześciany. W gimnazjum chodziłam na kółko plastyczne, by dostać wyższą ocenę z plastyki i całkiem dobrze się na nim bawiłam w piątkowe popołudnia. W liceum zaczęłam poważniej zastanawiać się nad tym co chciałabym robić po studiach i w drugiej klasie zapisałam się na kurs rysunku na politechnice. Chciałam dostać się na architekturę na tej uczelni. Było ciężko, ale jakoś opanowałam podstawy perspektywy, ale nie ma co ukrywać moje umiejętności nie rokowały zbyt dobrze.

Nie mam talentu

Pogodziłam się z tym, że architektura nie jest dla mnie i w trzeciej klasie zaczęłam kurs przygotowawczy na wzornictwo. W tym czasie dużo się nauczyłam, ale nie aż tyle bym mogła być spokojna o przyjęcie na uczelnię. Znalazłam pracownię na Śląsku i biorąc pod uwagę różne kursy, to tam zrobiłam największe postępy.

I koniec

Na ASP się nie dostałam, ale zapisałam się na ten sam kierunek na prywatnej uczelni. Rok później znowu spróbowałam, ale nic z tego nie wyszło. Dwa oblane egzaminy to dla weteranów niewiele. Spotykałam ludzi, którzy piąty raz nie znajdowali się na listach przyjętych. Podczas całej tej drogi odkryłam, że żeby zobaczyć pewne rzeczy potrzebuję czasu, często więcej niż moi koledzy z kursu. Wkurzało minie to, że niektórzy zaczynali z umiejętnościami, do których ja musiałam dochodzić latami.

Nie lubię rysować

Po tej całej drodze doszłam do wniosku, że ja nawet nie lubię rysować. Mozolne kreślenie, wycieranie i próbowanie stenty raz trafienia w właściwą linię, nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Zaczęłam myśleć, że wpadłam w pułapkę konsekwencji, bo skoro już zaczęłam to muszę skończyć. A mój własny upór zaczął działać przeciwko mnie.

Poszłam na dziennikarstwo i na jakiś okres to od siebie odsunęłam. Założyłam tego bloga i zajęłam się modą. Z czasem zaczęło mi brakować malowania, bo było w nim coś odprężającego. Zaczęłam publikować tutaj swoje rysunki i polubiłam to kreślenie, z którego nie zawsze coś wynika. Nadal moje umiejętności nie są takim poziomie jakbym chciała. Wiem, że są na świecie dziesięciolatki rysujące lepiej niż ja, ale teraz cieszy mnie sam proces i na tym się skupiam.

Nie mam talentu do rysowania, ale jestem wystarczająco uparta, żeby poradzić sobie bez niego. Macie jakiś talent lub umiejętność którą zdobyliście mimo jego braku?

Zdjęcia: Kaboompics, Pexels