Jean Paul Gaultier – Fall 2015 Couture

Jean Paul Gaultier

Haute couture powinno być teatralne, wyraziste i wyrażać nie skrępowaną wizję twórcy. Z jednej strony to duże ułatwienie, a z drugiej samo założenie zmusza do obnażenia się projektanta i wyznaczenia sobie własnych granic. Jedynym ograniczeniem staje się twórca. Idąc tym tropem można przelać w modę wszystko albo nic. Jean Paul Gaultier zdecydowanie wybrał pierwszą opcję.

Zasady są już złamane

Dzisiejsi projektanci mają pecha. Wszystko już było, nie została już żadna granica, którą można by przekroczyć, nie ma żadnego tabu do złamania. Ciało modelek przebijające spod przeźroczystego materiału nie robi na nikim wrażenia, dlatego żeby wzbudzić emocje trzeba się naprawdę postarać.

Jean Paul Gaultier postanowił poruszyć swoich odbiorców serwując im stroje łączące mnóstwo różnych motywów. Futro i pikowanie, wzory i gładkie tkaniny, pasy i cekiny przyprawiają mnie o lekką konsternację. Może dlatego, że już wiele takich rzeczy widziałam i dzisiaj znacznie bardziej przemawia do mnie czysta, ostra i konsekwentna forma, niż mnóstwo fajerwerków.

Fajerwerki

Może taki był właśnie zamysł twórcy – upchnąć w jednej kolekcji jak najwięcej środków wyrazu, tak żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Mniej najbardziej przypadł do gustu wzór, który widzicie na pierwszym zdjęciu. Lubię takie ażurowe motywy, a to że znajdują się też na twarzy sprawia, że są jeszcze ciekawsze. Moim drugim typem jest interpretacja diademu. Wolę ją od tradycyjnej formy tej ozdoby. To co zdobi głowy modelek przypomina mi wierze gotyckich katedr.

Jeśli chcemy modę pod kątem wzbudzania emocji, a nie przemawiania do gustów estetycznych, to Jean Paul Gaultier osiągnął sukces. Wytrącił mnie ze stanu obojętności na tyle, żeby o tym napisać, nawet jeśli nie wszystkie elementy jego wizji do mnie pasują.

Źródła:

http://www.vogue.com/?us_site=y